poniedziałek, 21 września 2015

End of the World: Wrath of the Gods

Recenzje pierwszego tomu EotW:ZA mamy za sobą kolej więc na kolejną część EotW wydana przez FFG to Wrath of the Gods.

Muszę na początku napisać że pomysł gniewu bogów bardziej mi się podoba niż pomysł z (przeżutymi przez pop kulture) zombiakami. Po pierwsze dlatego, że przy bogactwie naszej kultury mamy mnóstwo różnych bogów - od greckich, przez nordyckich dal
ej przez chrześcijańskie aż po mitologicznego Chthula. I już tutaj myśłę, że buzie wielu graczy i MG zaczynają się uśmiechać. Tu bowiem mamy pewność, ze dwie apokalipsy nie będą takie same - w przeciwieństwie do zombiaczków.

Dzięki bogom MG dostaje też dodatkowe narzędzia - w końcu bogowie mają nie ograniczone moce (lub prawie nie ograczone): trzęsienia ziemi, meteoryty, plagi szarańczy czy też wizje. Wszystko staje się dla nas możliwe jako MG.

Mechaniki myślę, że nie trzeba przedstawiać - ponieważ jest identyczna do EotW:ZA. Dalej jest (w moim odczuciu) bardzo prosta, śmiertelna (łatwo zginać) i filmowa. Ponownie mamy do czynienia z 10 scenariuszami. 5 scenariuszy jest podzielone na apokalipse i po apokalipsę i tym razem znacząco się różnią. Będziemy mieli do czyniania z najróżniejszymi apokalipsami i w przeciwieństwie do wersji Zombie gracze nie będą mieli łatwo by dowiedzieć się co się dzieje - niektóre scenariusze są tak opisane, że do samego końca nie będą wiedzieli z czym walczą a moim zdaniem nie ma lepszego narzędzia do tworzenia horroru niż nie wiedza.

Mi też dużo łatwiej jest wymyślić pomysł na nowy scenariusz, który będzie zawierał jakiś bogów lub moce nadprzyrodzone i dostawić do tego klimat postapokaliptyczny niż wymyślić nowy scenariusz z zombiaczkami (który pomysł nie został podany wśród tych książkowych).

Do mnie Gniew Bogów przemawia bardziej niż pomysł z zombiaczkami i dzięki niemu jestem pozytywnie nastawiony na pozostałe częscie (czyli bunt maszyn i UFO) i mam nadzieje, że będą pełne dobrych pomysłów jak ten podręcnzik.

Pamiętajcie żeby modlić się do wszystkich możliwych bogów żeby nie wywołać ich gniewu i niech gwiazdy będą w porządku.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

End Of The World: Zombie Apocalipse

Nowa seria fantasy flight games przedstawia nam możliwość zagrania w trakcie zombieapokalipsy. Czy jednak zombie apokalipsa to już tylko odgrzany kotlet? Czy możę FFG przedstawi nam coś nowego?

Po pierwsze wydaje książki jest na bardzo wysokim poziomie. Bardzo ładne ilustracje, fajnie ułożony (zasady są krótkie i opisane w przystępny sposób), scenariusze są podzielone na dwie części dzięki czemu bardzo łatwo się odnaleźć.

Kim gramy? Autor przedstawia nam dwie możliwości: pierwsza - standardowa - możemy stworzyć postać dowolnej osoby, która ma przeżyć apokalipse, druga - polecana - można zagrać sobą. Czytając podręcznik wiedziałem już, że będzie to bardzo kontrowersyjna rzecz, głównie dlatego że sporo osób nie będzie chciało grać 'sobą'. Przychodzą na sesję po to właśnie by stać się kimś zupełnie innym. Z drugiej jednak strony granie sobą podczas apokalipsy daje możliwość odkrycia problemów, które 'inne RPGi' nie dają. Jakbyś się zachowali w takiej sytuacji kiedy koniec się zbliża? Jaka byłaby nasza szansa na przeżycie? Oczywiście to tylko zabawa, ale znalezienie odpowiedzi na te (i inne) pytania zdaje się być naprawdę kusząca.

Mechanika jest bardzo prosta: posiadamy atrybut od 1 do 5 (max dla ludzi) i rzucamy jedną kość. Sprzęty i sytuacja w koło nas dodaje nam pozytywnych lub negatywnych kości. Jeżeli będziemy mieli choć jeden sukces test jest zdany (negatywne kości dają nam zaś stress czy obrażenia) i muszę przyznać że ten prosty system daje bardzo dużo możliwości narracyjnych. Po pierwsze opowieść zawsze idzie do przodu bo zdać test nie jest aż tak trudno. Gracze sami powinni szukac pozytywnych stron sytuacji lub jak dany sprzęt ma im pomóc - dzięki czemu powinni być bardziej aktywnii na sesji. Z drugiej strony każdy test (praktycznie) będzie powodował jakieś drobne obrażenia czy stress. Dzięki temu gracze im dłużej grają i z każdym kolejnym testem będą 'coraz bliżej śmierci'. Każda minuta w grze jest coraz bardziej śmiertelna i dzięki temu czuć coraz to większe napięcie.

W podręczniku przygotowano dla nas pięć różnych Scenariuszy. Oczywiście jako MG możesz przygotować też swoje (no i nie koniecznie o zombie) scenariusze. Tu też zaczyna się dużo wiekszy problem z ocenianiem podręcznika gdyż scenariusze stanowią większą jego część a napisanie o nich cokolwiek konkretnego będzie się liczyło jako spoiler.

Jako pierwszy plus trzeba policzyć porządek w opisach: mamy ogólny rys przygody, opis co gracze mogą z tym zrobić, jak reaguje reszta ludności, różnego rodzaju potworki (3-6 przykładowych) no i tabelkę z czasem - czyli opis minuta po minucie, potem dzień po dniu aż w końcu lata dalej co się w ramach scenariusza dzieje. Każdy scenariusz podzielony jest też na dwa wygodne etapy: 1. apokalipsa. Czyli od czas od pacienta zera do końca świata i drugi scenariusz po apokaliptyczny - i tu co mnie pozytywnie zaskoczyło nie każda po apokalipsa jest scenariuszem o zniszczonym świecie gdzie gracze przedzierają się przez hordy zombie.

I teraz najtrudniejsze - same opisy scenariusze są ciekawe, od klasyczny zombie do ... mniej klasycznych (nie mogę napisać nic więcej) ... Gracze zawze będą musieli rozkminić jak się choroba przenosi, czy ugryzienie działa, jak się przed nimi uchronić, ale mimo wszystko zombie zawsze zostaną zombie i z czasem będą coraz mniej ciekawić (Moim zdaniem) graczy. Staną się tłem dla zupełnie innej historii.

Kończąc muszę przyznać że tylko jeden czy dwa scenariusze do mnie bardziej trafiły (niestety) i sam póki co poprowadziłem sesję z zaskoczenia graczom - czyli byliśmy umówieni na sesję w coś innego i nagle wyskoczyła na graczy apokalipsa. Grali samymi sobą i fakt że nie musiałem opisać domu (bo rzecz działa się u mnie) tylko gracze mogli się przejść i przeszukać broni i ważnych rzeczy była naprawdę fajna. Nie musiałem też opisywać jak wygląda okolica bo też mogli się rozejrzeć przed okno. Moim zdaniem dałoto naprawdę inny smak tej sesji. Postacie graczy mają też przy sobie to co mieli jak zaczęliśmy sesję :) no i musieli (ale nie zrobili tego) mnie zabić bo ich własnych MG ich zaatakował i przyznam jest to naprawdę miły powiew świeżości ( i zgniłego mięsa). Z drugiej strony gra postawiła przede mną dużo wyzwać: jak trzymać grupę nieznajomych w jednej kupie i zrobić tak by nie uciekli każdy w swoją stronę by ratować rodzinę? Jak zrobić tak by zaufali sobie? Jak ich przekonać do współpracy kiedy każdy chce tylko przeżyć?

Dzięki za poświęcony czas i pamiętajcie - nie każde ugryzienie kończy się przemianą.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Star Wars: Edge of the Empire Dangerous Covenants Recenzja

Star Wars: Edge of the Empire Dangerous Covenants

Jeżeli szukasz dodatku w Edge of Empire które dodaje sporą ilość broni, bojowych umiejętności i nowych bojowych specjalizacji z rasami o niezbyt wyszukanej inteligencji i sile woli, ale wielcy, silni i zręczni to ten dodatek jest właśnie dla Ciebie.

Co dokładnie możesz znaleźć w DC znadziesz poniżej.

Nowe specjalizacje: Heavy, Demolitionist i Enforcer.

Nowe profesje są bardzo w stronę walki. Heavy jest jedną z najbardziej nastawioną na walkę klasą postaci - jak nazwa sama wskazuje nastawiona na ciężki sprzęt. Demolitionist - jak się pewnie domyślacie - to ktoś kto się świetnie zajmie materiałami wybuchowi a Enforcer to połączenie człowieka do bicia po mordzie z zastraszaniem. Na początku może się wydawać, że nowe specjalizacje są płytkie. Moim zdaniem są bardzo specjalistyczne - w szczególnośći Heavy i Demolitionist. Enforcer sprawdzi się jako nie tylko człowiek od bicia, ale też od pogadania.
 
Dotychczasowe profesje Bodygoard, Maraudera i Mercenary Soldier doskonale uzupełniają tę mieszankę.

Nowe rasy: Weequey, Klatooinianin i Aqualish
Nowe rasy są ciekawie opisane. Każdy z nich wprowadza jakiś smaczek i na dzień dzisiejszy nie są dostępne w innych podręcznikach. Wszystkie 3 rasy są ukłonem w stronę Huttów - jako że każda z nich jest znana ze współpracy z Huttami i można ich uznać za takie przygotowanie do Lords of Nal Hutta. Śmiało można poweidzieć, że żadna z nich nie grzeszy ani inteligencją ani siłą woli zdecydowanie jednak nadrabiają jeżeli chdozi o sprawność fizyczną. Bardzo dobrze się nadają na hired gunów i bounty hunterów. Oczywiście nie ma problemu by zrobić dobrego mechanika z tych ras.

Hired Gun Signature Ability: mamy do czynienia z dwoma umiejętnościami. Pierwasza to Last One Standing a druga zaś Unmatched Protection. Czym sa w ogóle Signature Ability? Jedi mają swoje moce - jak wiemy - i myślę, że FFG pomyślało nad czymś co pozwoli wszystkich klasom mieć coś wyjątkowego i tak powstały SA (Signature Ability). W wypadku HG mamy do czyniania z jedną z najpotężnijszych SA (patrząc na podręczniki do EoE do teraz wydanych) jakie mamy w grze. Za pomocą tej umiejetności Postać w ciągu dwóch tur (jeżeli zda test) zabije wszytkie miniony, które biorą udział w scenie.

Moim zdaniem niesamowita umiejętność. Bardzo filmowa, pozwala łatwo bohatorowi dokonać właśnie to do czego HG jest stworzony. Druga SA dotycyz bardziej Bodyguarda, ale oczywiście znajdziesz też zastosowanie w innych klasach postaci. Za jej pomoca bohater otrzyma zaledwie połowę obrażeń wynikających z ataku. Zabicie takiej postaci (nawet za pomocą miecza świetlnego) będzie nie lada wyzwaniem.

Ekwipunek: Najważnieszym dodatkiem są różne rodzaje rakiet, torped i granatów. Nie zależnie czy chcesz je wpakować na Twój wóz czy na Twoją wspomaganą zbroje (która też jest do kupienia) znajdziesz coś w dodatku dla Siebie. W dodatku znajdziemy też jedne z najpotężniejch wielkkch spluw w grze - DH-X heavy blaster rifle (obrażeń 10 i pierce 2, przy zasięgu Long) albo i VX Sidewinder Reapeting Blaster (12 obrażeń, auto-fire i nie tylko). Któtko mówiąc dzięki temu podręcznikowi możesz śmiało wyglądać jak space marines!

Statki: Prócz statków (głównie szybkie i potężne lub ciężko opancerzone transportowece) znajdziesz tabelkę do zmiany cywilnego wozu w wóz wojskowy, Zmiejszasz handlig zwiększając armor no i jakieś działko też się znajdzie. Wojskowe wersje statków z pewnością zapewnią dodatkową ochronę.

Dla MG: Mniej niż 1/3 podręcznika poświęcona jest MG.

W skrócie w tym rozdzialen znajdziesz kilka pytań które powinineś zadać i sobie (gdy tworzysz NPCa) i kilka które możesz zadać graczowi jak tworzy postać. Następnie mamy kilka przykładowych scen w których może się przydać przy tworzeniu przygód w którym bierze udział Hired Gun i kilka przykładowych misji (gdyby tobie zabrakło pomysłów). Gdybyś tez chciał się skupić mocno na HG jest też kilka pomysłow na kampanii. W tych rozdziałach przyznam nie ma (dla mnie) niczego odkrywczego. Walka przerabiana jest w prawie każdym RPGu i rozumiem też że nie wiele można o niej napisać. Mnie bardziej spodobał się rozdział o HG Pay Scale i o wynagrodzeniu dla HG. Mamy tu opisane w końcu ile może taki HG wziąć za swoją prace jako Bodyguard czy Mercenary. Jednak rozdział na który najbardziej czekałem miał nadejść pod koniec podręcznika.

Prowadzenie filmowych walk: (uffff) jakie moje oczekiwania były wysokie wobec tetgo rozdziału... i jaki byłem smutny że okaząło się, że są t ozaledwie 3 strony, które opisują tylko inspirację które możesz czerpać kiedy chcesz tworzyć filmowy opis walki. Eh...

Wracając więc do oceny ogólnej - jeżeli jesteś MG i szukasz podręcznika która pomoże Ci prowadzić walkę - to tu go nie znajdziesz. Za to graczę znajdą dla siebie mnóstwo ciekawostek: potężnie opancerzone statki, potężne broje, wzbroje wspomagane nowe rasy i 3 ciekawe klasy. Mnóstwo rzeczy do kupienia i do wykorzystania przez nich na sesji. Jeżeli wypaliłeś się i nie masz pomysłu na nowego wroga to tu też możesz takie pomysły odnaleźć!

Jako że jest to pierwsza recenzja dodatków do EoE oceny też formę tego podręcznika:

Moim zdaniem najgorszym rozdziałem w podręczniku są pomysły na postaci. Każda specjalizacja ma kilka propozycji takich historii - dlaczego Twoja postać kroczy drogą najemnej spluwy. Do mnie (jako gracza) ten rozdział nie trafia. Jako MG - może się okazać że są tu jakieś fajne pomysły na NPC ale jako gracz nie znalazłem tu niczego ciekawego - ja przeczytałem ale ani jeden z moich graczy nie zerknął w ten rozdział.

Gdzie ja mam szukać? Drugi (olbrzymi) moim zdaniem minus to rozstrzelenie informacji jak masz więcej takich dodatków. Jeżeli będziesz miał 1 lub 2 podręczniki nie będzie to stanowiło problemu, ale jak kupisz już kilka takich podręczników zaczynają się schody. Mało kto pamięta gdzie znalazł tej fajny karabin blasterowy dwie sesje temu który chciał kupić. Na szczęście w internecie znajdziemy ogólne indexy, ale jeżeli nie ma takiej możliwości znaleźć coś w trakcje gry jest wyjątkowo trudne. Szkoda że nie udało im się zrobić jednego podręcznika z bronią, jednego z rasami, jednego z klasami i jednego z poradami dla MG.

Więcej dla graczy mniej dla MG - w przeciwieństwie do opisu lokacji ( jak Lords of Nal Hutta czy Suns of fortune) w tych podręcznikach znajdziemy zawsze dużo więcej informacji dla graczy niż dla MG - czasami (moim zdaniem w wypadku DC tak właśnie jest) dział dla MG zdaje się wciśnięty trochę na siłę.

Dzięki że dotrwaliście do końca i pamiętajcie Peace is a lie, there is only passion.

czwartek, 25 czerwca 2015

Feedback

Skończyłeś sesje. Dużo pracy zwieńczone sukcesem. Twoim zdaniem. Pytasz graczy. Rzucasz ogólne pytanie: "I jak tam się podobało". Kiedy się pakują słyszysz szemrane "Spoko", "Było ok", "fajnie", spakowali się i poszli. Tyle... Tydzień lub dwa (czy więcej) Twojej pracy nad przygodą. Z jednej strony - nikt Ci nie powiedizał, że źle, z drugiej nikt Ci nic nie powiedział.

Zawsze mnie to zastanawiało przyznam. Jako gracz zawsze lubiłem mówić jaka scena mi się najbardziej podobała - owszem omijałem te które mi się podobały (chyba że prywatnie i na wyraźną prośbę MG).

Jako MG za to brakuje mi Feedbacku. (Narzekania... narzekania...)

Ten post nie ma być o moim zrzędzeniu lecz o pomysłach jakie mam, żeby sobie z tym poradzić.

1. Zadaj konkretne pytania konkretnej osobie. Kiedy zadawałęm pytanie ogólnikowo (kierując je do całej drużyny) o tym jak sesja przecież nikt nie powie, że było źle. Prawda? W końcu spędzili właśnie z Tobą X godzin i chcą już iść do domu. Ale kiedy wywołujesz daną osobe i spytasz o konkretną scenę, albo zawęsisz pytanie do jakiegoś konkretu w stylu: "Jaki był Twój ulubiony BN?", "jak wypadła scena walki?", "jak wam się podobała scena balu?" powinno dać dużo lepsze efekty.

2. Zbieraj feedback w trakcje sesji: Gracze mówiąc Ci już w trakcje czy im się podoba czy nie. Jeżeli usłyszysz komentarze w trakcje sesji jak: "Super", "Fajna scena", "zobacz co mi się udało zrobić" od razu sobie zapisz. Im mocniej widzisz, że są zaangażowani w danej scenie również możesz sobie natychniast zapisać w zeszycie z notkami. W końcu to oznacza tyle, że właśnie taką scenę chcieli. W drugą stronę jeżeli zaczynają chwytać za podręcznik i czytać (a nie są w sklepie) lub ciągle przeglądają telefon to albo: dużo mniej im się sta scena podoba, albo nie za bardzo wiedzą co zrobić. Niezależnie od powodu zapisz to sobie w notkach żeby przemyśleć całą sytuację po sesji.

3. Nie pytaj tylko na gorąco: pytając od razu po sesji gracze mogą Ci powiedzieć co czują tak: 'na ciepło', ale czasem ciężko od razu powiedzieć co akurat poszło nie tak - w którym momencie sesja padła, czy w którym poszedł cały klimat. Czasem gracze muszą sobie to poukładać w głowie. Jeżeli na gorąco nie mogą Ci nic powiedzieć poproś ich żeby o tym z Tobą porozmawiali za kilka dni. Wróć do tematu (w szczególnośći jeżeli masz zrobione notki z sesji) po kilku dniach - gracze na pewno ułążą sobie całość w głowie i będzie im dużo łatwiej powiedzieć Ci co poszło nie tak lub co im się podobało mniej.

4. Również daj im feedback: tu chyba mam najwięcej winy. Jako MG nie mogę sobie przypomnieć kiedy ja dałem graczowi jakiś feedback. Pytam jakie ich postacie mają plany na przyszłość, pytam co sądzą o sesjach itp. ale nie mówię im co mi się nie spodobało. Myślę, że to by się odwzajemnić feedbackiem to całkiem dobry ukłon w stronę graczy w szczególności jeżeli chcesz też jakiś feedback otrzymać.

W skrócie: Rób notatki, pytaj konkretne osoby, pytaj również po sesji, również pomóż graczom się rozwijać.

Wy macie jakieś inne ciekawe pomysły jak wyciągnąć informacje o tym jak poszła sesja? Lub jak je podać?

I pamiętaj: pomagając Twojemu MG polepszasz swoje przyszłe sesje!

środa, 24 czerwca 2015

Obligation w Star Wars Edge of The Empire


Star Wars Edge of the Empire daje nam możliwość skorzystania ze świetnej dodatkowej mechaniki - zobowiązanie (oryginalnie obligation). To że zobowiązanie to ważny kawałek mechaniki twórcy mówią nam już w trakcje tworzenia postaci. Zobowiązanie jest bowiem  jako drugi krok. Nie wiemy jeszcze kim jest nasza postać, nie wiemy jakiej jest rasy ani co umie, ale wiemy u kogo sobie przechlapał czy też komu co jesteśmy coś dłużni. Postać natychmiast nabiera charakteru.

Dla gracza zobowiązanie jest jego mroczną przeszłością. Każdy na skraju Imperium potrzebuje sprzętu, statku czy też nowej broni a często nie ma się kredytów więc zaciągasz u kogoś zobowiązanie. A może po prostu ostatni skok się nie udał. Może na twojej głowie wisi nagroda a może byłeś niewolnikiem i próbujesz odejść od Twojej przeszłości?
Możliwości w samym podręczniku jest sporo i każda z nich jest na tyle ogólnikowa, że można dopisać do niej różnorodne historię - taka nagroda za głowę dla przykładu to świetny początek - ile kredytów jest warta głowa BG? Czy ktoś już na niego poluje? Kto wystawił tę nagrodę? Dlaczego?

Dzięki tej jednej prostej mechanice udało się nam już znacznie pokolorować naszą postać, nawet jeżeli nie mamy ani jej klasy ani rasy. Ale to nie koniec naszych możliwości.

Mechanicznie każda postać ma swoje zobowiązanie ale kiedy postacie te tworzą drużyne mają wspólną pule - dlatego też jeżeli mamy 4 graczy i każdy zaczyna mając po 15 zobowiązań łącznie mamy już 60. Ale każda z postaci może dobrać jeszcze albo jedno większe zobowiazanie za 10 albo dwa małe za 5. Dzięki temu zobowiązanie nagle wskakuje na 100 (jako drużyna). Gracz od razu dostaje (wybiera lub losuje) jeszcze dodatkowe informacje na temat swojej postaci. Tak więc nie jest już prostym ludzikiem mający "tylko" nagrodę za swoją głowę, ale jeste też kimś kto jest poszukiwany w danym systemie gwiezdnym (dalej pojawiają się pytania o to co się tam stało) i może jeszcze jakiś wróg (może właśnie ten ktoś kto wystawił za jego głowę nagrodę?) i nic nie zrobiliśmy a postać ma już podstawowe back story. Dodatkowo gracz otrzmuje (do wyboru) albo dodatkowe kredyty albo doświadczenie by rozwinąć swoją postać.

Dla MG zobowiązanie to narzędzie które każdą sesję zmieni w nieoczekiwaną przygodę. Moim zdaniem można wykorzystać zobowiązanie graczy na dwa sposoby (które się wzjemnie nie wykluczają).

Pierwszy to jak w mechanice opisany: tj. przed sesją tworzysz tabelkę z zobowiązaniem graczy i rzucasz k100 - tyle ile wyjdzie to zobowiązanie uruchamia się podczas sesji. Co to znaczy? Mechanicznie osoba którego zobowiązanie jest odpalane otrzymuje 2 straina (taki stress). Wszyscy inni z drużyny otrzymują po 1. Życie jest zawsze stresogenne na granicach Imperium w szczególności dla tych którzy mają zobowiązania wobec potężnych ludzi. W trakcje sesji dodatkowo coś związanego z jego zobowiązaniem powinno wystąpić. Idać za przykładem wyżej można by to tak rozegrać, że po tym jak gracze wyjdą z Kantyny spotykają łowcę głów, który chce zabrać/zabić gracza. Oczywiście może to nastąpić w dużo gorszym momencie. Gracze właśnie skończyli walkę a tu się zjawia łowca, czy też rozmawiają z jakimś handlarzem żeby zakupić brakujace częsci do uszkodzonego statku, ale okazuje się że jedyny handlarz, który ma tę część nie chce jej sprzedać bo blisko współpracuje z wrogiem jednego z graczy itd. Najfajniejsze - jeżeli jako MG lubisz improwizacje - jest to że nie przewidzisz tej sytuacji i możesz ją wymyśleć w dowolnym momencie.

Drugi to korzystać z zobowiązań jako pomysły na przygody. Bohater ma wroga? Świetnie! Zróbmy z tego przygodę. Ich wróg chce ich wynająć aby wyrównać rachunek - zrobią jedne zadanie, dostają 20% zysku i są koleś będzie dla nich neutralny. Oczywiście w planach ich wroga jest to by gracze NIGDY nie ukończyli zadania lub żeby to zadanie porządnie ich naraziło przeciw komuś jeszcze potężniejszemu. Gracz jest poszukiwany listem gończym? No to może trafi do więzienia i musi ucieć. A może po prostu mają dług u kogoś i w końcu ten ktoś przyszedł o niego poprosić. Dzięki zobowiązaniom zawsze masz hak na graczy (tak naprawdę masz cały zestaw haków, pił, noży i blasterów), dzięki któremu możesz ich wciągnąć bez mniejszego problemu w nową przygodę i dzięki któremu możesz stworzyć nową przygodę i nie siedzieć nad nią i kminić.

Dla graczy i MG - zobowiązanie jako waluta

Załóżmy sytuacje - gracze właśnie wrócili z jakieś kosmicznej walki - stracili wszystko: musieli wyrzucić cargo w przestrzeń żeby piraci nie zniszczyli ich statku a uszkodzenia są tak obszerne że naprawa będzie kosztowała 10.000 kredytów a nie mają akurat tyle pod ręką. Na granicach Imperium słowo jest warte tyle samo co kredyt i obietnica pomocy w ciężkiej sytuacji może wystarczyć żeby opłacić te naprawy. Tak więc gracze biorą nowe zobowiązanie w zamian za 2 miesiące statek będzie cały. Ufff... i tym razem się udało, ale ich mechanik ma sprawę. I na kolejną sesję mamy haka dla graczy. Oczywiście mechanik może się upomnieć w najmniej oczekiwanym momencie - i z pewnością im gorszy moment tym lepiej.

Ja ze swojej strony nie mam nic przeciwko by zadziałoło to w drugą stronę. Bohaterowie nie chcą kredytów a wystarczy im obietnica pomocy? Mieć sojuszników to dobra rzecz i jeżeli kredytów mają sporo nie widzę problemu żeby poprosili o to by jakiś BN zaciągnął u nich dług. Wtedy to oni będą mogli poprosić o jego pomoc kiedy tylko będą chcieli.

Wykupywanie zobowiązań i ich moc:
A co jeżeli spłacą dług karciany, czy zabiją wroga? Od razu wskakuje nowy wróg? Czy nagle mają inny dług? Tak samo jak można nabyć nowe zobowiązania zobowiązań można się pozbyć. Jeżeli masz już nazbierane odpowiednią ilość kredytów możesz spłacić Hutta który dał nagrodę za Twoją głowę. No i zobowiązanie znika. Ufff... jeden stress z głowy.

Hej, hej - nie tak szybko... widzisz z jednej strony zobowiązanie możesz stracić, ale co się stanie jeżeli je przysłowiowo 'olejesz'. Myślisz sobie pewnie - a wezmę tyle zobowiązań ile się da i będę przed nimi po prostu uciekać. Jak taki łowca podejdzie to wystarczy po prostu zwiewać a jak przyjdzie zapłacić za dług karciany to po prostu zabije zbirów. Niestety to nie zadziała tak prosto. Jeżeli nie stawisz czoła swojemu zobowiązaniu to ono rośnie. Tak tak... miałeś dług karciany za 15? Teraz jest 20. Miałeś bounty za 10? Ostatniemu łowcy się nie udało? Koleś wystawił większą nagrodę - teraz jest 15.

Dodatkowo im więcej zobowiązań ma całą drużynę tym bardziej znajduje się ciemnej stronie Imperium. Jeżeli jako drużyna mają 0 to są zwykłymi obywatelami. Mając już kilka dziesiąt znani są w półświatku i politycy jak i dobrzy obywatele będą ich omijać a im bardziej zbliżamy się do setki tym bardziej jesteśmy poszukiwani przez Imperium jako zwykli złodzieje i rozbójnicy. Z drugiej strony ma to swoje zalety - im więcej zobowiązań tym łatwiej zakupić nie legalną broń lub inne nie legalne towary jak i łatwiejsze jest zdobycie mniej legalnych zleceń.

Dzięki właśnie takiemu rozwiązaniu zobowiązanie nabiera jeszcze dodatkowego kolorytu. Służy nie tylko przed grą by stworzyć postać czy nową sesję, ale też by pomóc odzwierciedlać jak cała galaktyka będzie podchodzić do naszych bohaterów.

środa, 3 czerwca 2015

Recenzja Star wars: Edge of the Empire

5 lipca 2013 Fantasy Flight Games wydał podręcznik "Core rulebook" do nowych "Gwiezdnych Wojen" o podtytule "Edge of the Empire". Jest to pierwszy z trzech podręczników, które mają opisać świat "Gwiezdnych Wojen". Pozostałe dwa noszą podtytuły "Age of Rebelion" i "Force and Destiny".

"Edge of the Empire" traktuje u życiu na przysłowiowej krawędzi społeczeństwa, gdzie rzeczy nielegalne są codziennością, gdzie życie jest ciężkie, gdzie czekają nowe światy do odkrycia, gdzie Hucci stanowią prawo i gdzie Jedy się ukryli. To wszystko i jeszcze więcej będą mogli poznać gracze.

Gwiezdne wojny charakteryzują się olbrzymią liczbą ras, które żyją w kosmosie. Dlatego też już w samym podręczniku podstawowym mamy do dyspozycji 8 ras. W tym ludzi i droidów, ale też charakterystycznych dla tego świata cwanych twi'leków, bezlitosnych Trandoshan czy potężnych Wookiesów.

Każda z ras posiada inną wartość startowych cech i dodatkowe umiejętności, jak i atrybuty. Dodatkowo każda rasa otrzymuje inną pule punktów doświadczenia - tak aby gracz mógł dopasować swoją postać pod swoje potrzeby. Dzięki temu nawet jeżeli dwóch graczy będzie chciało zagrać łowcą nagród, każdy z nich może być inny.

W grze mamy okazję zagrać we wszelkiej maści klas charakterystycznych dla krawędzi Imperium: do dyspozycji mamy 6 profesji (+1 jedna dla 'jedi') takich jak łowca głów, najemnik, kolonista. Każda z tych profesji ma 3 specjalizacje, co dodatkowo rozszerza możliwości  każdego z graczy. Grając np. łowcę głów, mamy do wyboru: Asasyna, 'gadżeciarza' i surwiwalwoca. Każdy z nich posiada zupełnie inne drzewko z nowymi .... jak i nowe umiejętności klasowe. 

Gdy już mamy rasę i klasę możemy w końcu wskoczyć do ekwipunku i ten jest całkiem potężny. Mamy masę standardowych broni, ochronnych ubrań, medpaki, comlinki itd. sprzętu będzie naprawdę sporo i myślę, że każda postać znajdzie coś ciekawego dla siebie. Niestety gorzej będzie z credytami - ponieważ te skończą się nad wyraz szybko - broń i ochrona naszego bohatera będzie stanowić większą część zakupów. Na szczęście (?) nasza postać będzie mogła zaciągnąć dług (więc o tym za chwilę) i dostać albo trochę więcej pieniędzy, albo dodatkowe doświadczenie.

Dodakotwa Mechanika: Dług (Obligation)
Tak jak Han Solo miał na sobie nagrodę za swoją głowę, każdy z bohaterów wnosi do przygody coś ze swojej przeszłości. Coś, co go dopadnie w trakcie sesji/kampanii. Dług jest mechaniką charakterystyczną dla EoE - i ma nie tylko fabularne konsekwencję dla graczy, ale również mechaniczne. Postać którego Dług zostanie, wywołany będzie w trakcję sesji dużo bardziej zestresowany.

Dług to wspaniałe na

rzędzie dla MG - zawsze, gdy może zabraknąć pomysłu na sesję, wystarczy zerknąć na kartę postaci i przeczytać sobie, jakie Długi mają postacie - wtedy można śmiało coś wokół tego zbudować.

Dodatkowo jeżeli Twoi gracze czegoś potrzebują, to mają szansę oddać coś innego niż credyty. Potrzebują żeby jakiś szpieg się gdzieś włamał i dał im odpowiednią informację? Mogą zaciągnąć u niego przysługę (Dług: przysługa), chcą okraść jakiegoś Hutta, ale misja się mega nie udała, ale mimo wszystko żeby pchnąć przygodę potrzebują pieniędzy - możesz im je dać, ale w zamian otrzymują nagrodę za głowę (dług: nagroda za głowę). Możesz oczywiście rozdać dług na całą drużynę (np. 5 punktów na głowę) albo tylko na jednego z graczy (np. 20), ponieważ akurat on był na kamerach.

Myśłę, żę ta mechanika może zasłużyć na osobny post, ponieważ można o tym sporo napisać.

Statki:  Jeden z moich ulubionych fragmentów książki. Stanowiący też sporą część książki (bo zajmuje tyle samo miejsca co ekwipunek). Statki są podzielone na kategorie: statki lądowe, speedery, capital ship, czy frachtowce (w tym znany wszystkim koreliański frachtowiec YT-1300), itd. W każdej kategorii znajdzie się kilka lub nawet kilka naście statków. Głównie podręcznik skupiony jest na frachtowcach więc większe statki, w miarę zwinne, które są w stanie przenieść jakieś większe ilości materiałów/dóbr. Każdy statek ma swoje cechy, ale też jest opisany tak aby móc go sobie wyobrazić - niestety nie każdy statek ma swój obrazek albo czasem trudno znaleźć. Gracze jako drużyna mają możliwość wybrać jeden wspólny statek i tutaj do wyboru mają m.in. YT-1300 albo sławnego Firespray-31-class patrol and attack craft.

Każdy statek, zbroję i broń można jeszcze zmodyfikować. Ilość możliwych modyfikacji jest całkiem spora, lecz nie jest jednak przytłaczająca. Mimo wszystko jest to dodatkowy fajny akcent, żeby jeszcze bardziej spersonalizować swoją postać lub swój statek, aby był wyjątkowy tak jak wspomniany wcześniej Millenium Falcon.

No i przeszliśmy już przez większość część podręcznika - tworzenia postaci i tworzenia drużyny. 

Teraz czas na część mechaniczną - czyli jak grać. W moim mniemaniu mechanika różni się od innych RPG, w których grałem. Po pierwsze - co jest dużym minusem - wymaga specjalnego zestawu kości (który jest całkiem drogi a zestawów dobrze mieć 2 lub nawet 3). Gdy jednak się już zaopatrzymy w kości, mechanika ma dużo plusów. Pierwszy to właśnie kości. Nie mamy już 'oczka', tylko mamy odpowiednie znaki i mamy 4 rodzaje kości. k6, k8, k12 i drugi rodzaj k12. Pierwszy 3 kości są do więszkości testów i ostatnia k12 to kość mocy - używamy ją na początku sesji i gdy jeden z graczy jest Jedi. Wróćmy do 3 pierwszy rodzai k6, k8 i k12. Każda z tych kości ma dwa rodzaje - dobrą i złą.
K8 i K12 odpowiadają za pulę umiejętności. Gracz patrzy, ile ma umiejętności i jaka jest jego cecha (przypisana do tej umiejetności). Np. w wypadku prowadzenia pojazdu kosmicznego jest to zręczność + umiejętność pilotowania statków kosmicznych. Gracz wtedy bierze tyle K8 (pozytywnych) ile ma wyższą pomiędzy cechą a umiejetnością. Gdyby miał np. 4 zręczności i 2 pilotowania wziąłby 4K8. Następnie może podmienić K8 na K12 tyle ile ma mniejszą - tj. jeżeli ma 2 pilotowania to jego pula wynosiłaby 2K12+2K8. 

Poziom trudności testu decydowany jest przez MG - np. w wypadku średniego testu trudności to dwie kości k8. Im większy poziom trudności tym więcej k8. Jest jednak mały twist. Jeżeli zadanie jest wyjątkowo trudne lub w uzystaniu pozytywnego wyniku na teście stoi na przeszkodzie jakaś figura (NPC) można zwiększyć poziom trudności zmieniając jedną kość K8 na negatywną k12. 

K6 odpowiada za jakieś małe wydarzenia - tj. jeżeli np. prowadzimy jakiegoś speedera i jest akurat piękna słoneczna bez wietrzna pogoda to możemy dodać jedną kość K6 pozytywną. Z drugiej strony jeżeli słońce świeci aż za mocno, albo jeżeli większa część trasy jest pod światło to gracz do testu może otrzymać negatywną kość.

W ten - moim zdaniem - intuicyjny sposób budujemy pulę którą rzuca gracz. Najciekawsze jednak dzieje się przy odczytywaniu wyników. Na pozytywnych kościach mamy 3 rodzaje wyników: sukcesykorzyści i trymfy. Z negatywnych zaś mamy: niepowodzeniazagrożenia i (malowniczo brzmiąca) rozpacz

Za to czy test się udał, czy nie odpowiedzialne są sukcesy i niepowodzenia. Jeżeli sukcesów jest więcej, test uważamy za zdany, jeżeli jest ich mniej test uważamy za niezdany. Dodatkowo jednak dochodzą korzyści i zagrożenia. Jeżeli więcej jest korzyści, to jako gracze możemy z nich korzystać. Jak? Po pierwsze - moim zdaniem najważniejsze - możemy dodać pozytywną k6 kolejnemu graczowi. Możemy uruchamiać różne własne cechy lub cechy broni czy ekwipunku (np. trafienia krytyczne). Zagrożenia to druga strona medalu - dużo zagrożeń może spowodować zacięcie się broni, dodać negatywną k6 kolejnej osobie która będzie wykonywała jakiś test lub po prostu wprowadzić nas w kłopoty. Dzięki zagrożeniom i korzyściom możemy też mieć udany test, który wywołał dużo zagrożeń i spowoduje jakiś (nie)ciekawy obrót spraw. Np. jeżeli bohater próbuje przeskoczyć na pędzący airspeeder - test może się udać - i zakończy się sukcesem. Jednak przy dużej ilości zagrożeń bohater może skręcić kostkę lub wręcz stracić coś ze swojego ekwipunku. Z drugiej strony jeżeli test jest nie zdany a wywołamy sporą ilość korzyści może się okazać że nasz bohater owszem nie trafił przeciwnika, ale udało mu się go wykurzyć z za zasłony - przez co kolejny gracz będzie miał pozytywną kość, czy też nie udany test na włamanie się do kompa Hutta z dużą ilością korzyści może skutkować tym, że gracz przeleje sobie sporą sumkę kredytów na swoje konto - a jeszcze większa ich ilość spowoduje że zatrze za sobą wszystkie ślady. 

Na sam koniec zostają trunf i rozpacz. Te występują tylko na k12. W wypadku jednych i drugich mamy do czynienia z czymś wyjątkowym: w wypadku trunfu jest to od razu trafienie kryczyne w innych testach zaś to wręcz filmowe rozwiązanie sytuacji. To samo dotyczy rozpaczy - jeżeli coś w teście mogło iść źle to właśnie poszło. Mimo wszystko jeżeli wypadło nam na kościach jedna rozpacz i same sukcesy test liczy się jako zdany, ale w trakcje jego wykonania zdarzyło się coś okropnie niefajnego.

Nie chcę przed wami odkrywać wszystkich cech mechaniki tego podręcznika - walka i walka w wozach i walki kosmiczne zostawię na później w osobnych artykule, jeżeli będziecie chcieli o tym więcej przeczytać. 

Na koniec mamy jeszcze jedną k12 - kość mocy. Tą gracze rzucają na początku sesji, żeby określić PULE MOCY (o czym za chwilę), jak rzucają, kiedy chcą użyć jakąś Moc (jeżeli są wyczuleni na MOC). W podręczniku opisane są trzy moce: sense (wyczucie mocy i myśli innych istot żyjących), influence (czyli to nie są droidy których szukacie) i move (czyli ruszanie przedmiotów za pomocą myśli)

PULA MOCY - to kolejne narzędzie w rękach zarówno graczy jak i MG - podstawowe dzałanie puli powinno ukazywać zmieniającą się moc, która raz pomaga, a raz przeszkadza bohaterom. Dlatego też w podręczniku wręcz nakłania się i graczy i MG do tego, by z niej korzystali. Jak działa? Na początku sesji każdy gracz rzuca jeden raz kością mocy, a w zależności od tego, co wypada (czy jasne czy ciemne pkt mocy), układa się na stole żetony. Ciemne pkt mocy są wykorzystywane przez MG, jasne zaś przez graczy. Co mogą zrobić? Po pierwsze dodać kość (K8) lub ulepszyć kość (z K8 na K12). Dodatkowo też za ich pomocą gracze mogą działać trochę jak Deus Ex Machina. Statek został trafiony i całe powietrze wylatuje, a oni nie mają kosmicznych skafandrów? Wystarczy użyć pkt przeznaczenia i skafandry już są. Potrzebują med paka? Wystarczy użyć żetonu. Chcą spotkać jakiegoś BNa? Wystarczy użyć żetonu. Chcą, żeby w danym pomieszczeniu były kraty, za którymi mogą się schować? Wystarczy użyć żetonu. A nas sam koniec żetony są potrzebne, by używać Mocy Jedi. Czyli jeżeli chcą przesunać coś za pomocą mocy move, to muszą użyć żetonu. 

Na sam koniec mamy rodział dla MG, opis galaktyki - w tym opisane kolejne sektory z ważniejszymi miejscami, jak i kilka dokładniej opisanych planet - w szczególności w outer rim jak i w terytorium huttów i opis przeciwników. Na samym końcu podręcznika znajdziemy jeszcze ciekawą przygodę do poprowadzenia początkującym graczom. 

Jak chyba widać po powyższym wpisie jestem pod wielkim wrażeniem podręcznika i jest w nim mnóstwo rzeczy, jakie należałoby opisać, a niestety nie chce już zajmować czasu. Podręcznik jest w moim mniemaniu bardzo dobrze napisany, konkretnie, bez zbędnych opisów. Pomysłów na przygody multum. Wszędzie czają się na nas dodatkowe opcję, drzewka rozwoju, umiejętności i różnorakie rasy, które uczynią wasze postacie barwne i niepowtarzalne. 

Największym chyba problemem jest - nie wiem, czemu - złe skojarzenia ze "Star Warsami", które wielu graczy z sobą nosi. Nie wiem, dlaczego, ale wielu graczy nie chciało nawet spróbować bo to w końcu Star Wars. Dla mnie ten system posiada jeden z najlepszych mechanik, jakie kiedykolwiek miałem okazję stosować - prosta w działaniu, a daje ogrom opisowych możliwości, których pewnie jeszcze sam się nie nauczyłem stosować. 

No i koniec - dzięki że przetrwaliście tak daleko ze mną i niech Moc będzie z Tobą!

wtorek, 26 maja 2015

Po pierwsze - Hej! Wróciłem! Przejdźmy jednak do tematu - dźwięki - każdy z nas z pewnością korzysta na sesji z muzyki, a czasem jakiś dodatkowych dźwięków natury jak burza czy wyjący wilk, ale czy to musi być wszystko?

Niedawno prowadziłem sesję w Star Warsa i postanowiłem wykorzystać dodatkowy głos - głos mojej żony. Jest to finał kampanii - gracze mają pokonać Sitha - ostateczna walka. Jeden z graczy staje naprzeciw swojego brata bliźniaka, który przeszedł na złą stronę mocy i postanowiłem że czas poddać go próbie. Dałem mu słuchawki, włączyłem plik, który nagraliśmy wcześniej, dlatego słyszy: “Jeżeli zabijesz brata staniesz się moim uczniem, będziesz potężniejszy niż ktokolwiek w galaktyce, będziesz rządzić wszystkim - zabij go, zabij resztę, a przyjmę Cię w swoje szeregi”. W tym czasie opisuje reszcie, co się dzieje - widzą postać gracza Twie’leka - jego oczy płoną nienawiścią, na jego twarzy pojawia się grymas złości. Wiem, jak długo rozchodzi się ‘głos w jego głowie’, wiem też, co mu powie - dlatego nie korzystam z żadnej karteczki, tylko dźwięku - ja w tym czasie mogę opowiadać, co się dzieje, reszcie drużyny. Żadnych przerw. Dodatkowo gracz z słuchawkami usłyszy obcy głos - nie głos MG - to dodatkowo zbuduje wrażenie, że ktoś inny mówi coś do niego. Wdziera mu się do mózgu. W końcu Twi’lek bierze broń i zaczyna strzelać do reszty graczy. Tak właśnie przeszedł na złą stronę mocy.

Na szczęście nie jest to jedyne miejsce gdzie można to zastosować. Neuroshima - niby opuszczona fabryka. Bohaterowie podchodzą do drzwi. Obok głośniki. Kiedy próbują złamać szyfr, do drzwi z głośników wydobywa się głos kobiety: “Nie wchodźcie - jeżeli otworzycie te drzwi rozleje się chmura trujących gazów po okolicznych ziemiach… udało się ją zatrzymać w budynku i jedyny sposób, żeby ją tu utrzymać, to zostawić drzwi szczelnie zamknięte… proszę… nie róbcie tego”. Głos ponownie pożyczony od mojej żony. Szczęki graczy leżą na ziemi i próbują je pozbierać. Usłyszeli kogoś innego… kogoś ważnego…

Ale to nie koniec możliwości - ta będzie wymagała programu do miksowania głosu, ale z pewnością wielu z nas ma znajomego, który lubi się bawić dźwiękiem. Mamy piosenkę z kantyny (dalej Star Warsy) w którą raz wplotłem dźwięk nagrany przez znajomego (zwykłym telefonem i wyszło super) o wyborach na planecie. Kiedy nagle pierwsze słowa padły, gracze nie od razu je usłyszeli - dopiero po kilku sekundach złapali że coś się dzieje - wyglądało to rzeczywiście tak jakby nagle coś się wydarzyło w samej knajpie: znajomi siedzą przy stolę i omawiają kolejny ruch kiedy nagle coś się dzieje i w całej kantynie zapada cisza. Wszyscy słuchali słów polityka.

Teraz czytelnik który lubi fantasy pewnie mi powie: Hej! Gdzie tu masz miejsce dla nas?! Co? W tych twoich przyszłościowych Neuroshimach i Gwiezdnych wojnach pełno dziwnego sprzętu, ale u nas nikt nie może puścić kasety… ani płyty! I w dużej mierze się z wami zgadzam.

Mimo wszystko dalej możecie zrobić sztuczkę “głosy w głowie gracza”. Przyznam że jestem niedzielnym graczem fantasy więc nie znam ras ani tego typu rzeczy, ale z pewnością są jakieś stworki które włażą do głowy graczy - jeżeli są możesz zamiast opisywać wszystkim co się dzieje w jego głowie, właśnie jemu dać nagrany przez Ciebie opis! Druga możliwość to bardowskie piosenki - jeżeli macie znajomego w miarę uzdolnionego muzycznie i w miarę dobry sprzęt do nagrywania (wystarczy co lepszy mikrofon którego pewnie używacie do grania na PC) to możecie go poprosić o nagranie piosenki z opowieścią o tym co robili bohaterowie. Wciąż mało pomysłów? Nigdy nie byłem dobry w odgrywaniu postaci głosem, ale wyobrażam sobie, że gdybym miał przygotować smoka, to nagrałbym swój głos i przepuściłbym go przez kilka filtrów, by brzmiał ‘groźniej’ i dopiero wtedy puścił graczom (na głośnikach) w takiej przygotowanej cut scenie na przywitanie i coś na scenę gdzie smok umiera.

Ufff… miała wyjść jedna strona, ale się trochę rozpisałem - sorry - na zakończenie chciałem powiedzieć, że możliowości jakie nam daje technologia są dużo większe niż kiedyś więc dużo łatwiej teraz jest wykombinować coś nowego. Korzystajcie z tego.