W większej części podręczników, które miałem okazję przeczytać napiszą Ci, że tak: MG ma znać świat, ma znać mechanikę i ma stworzyć przygodę. A reszta co robi? Nic. Przychodzą przecież na gotowe - w końcu odwaliłeś już całą pracę. Czy tak powinno być? Nie.
Dlaczego?
MG nie powinien być sędzią. Sędzia to ktoś kto nie stoi ani po stronie oskarżonego ani oskarżyciela. A moim zdaniem gracze i MG powinni "sędziować" mecz. Każdy powinien być sprawiedliwy i należy znaleźć takie rozwiązanie, które zadowoli każdego i MG i Graczy. Nigdy nie zabiłem bohatera graczy bo stojąc na staży zasad należało. Ani mojego BNa, który miał jeszcze rolę do odegrania. To w końcu gra.
MG to nie scenarzysta. Nie masz obowiązku mieć wszystkiego zaplanowanego. Masz się bawić. Nic mnie bardziej nie irytuje jak moje zaangażowanie przed sesją w porównaniu do zaangażowania graczy. Ty - MG - przychodzisz z mapkami, przychodzi z scenariuszem dopracowanym, przychodzisz z dopracowanymi BNami a gracze sobie siedzą, spiją dwa piwka i stwierdzą że sesja słaba bo nikogo nie zabili - wina czyja? MG.
Moim zdaniem nad scenariuszem pracuje się raz - od samego początku, jeszcze przed sesją jak i po sesji ustalając założenia na następną sesję. Ważną rzeczą w RPG jest to, aby każdy grał w tę samą grę, ale przede wszystkim każdy otrzymał od sesji to czego oczekiwał. Dlatego nie tylko MG spełnia swoje oczekiwania, ale i gracze i zarówno jeden jak i drudzy muszą włożyć tę samą ilość pracy (chociażby przygotowując rzeczy, które ich postacie mogą wykonać) lub przygotowując sceny dla MG (nigdy nie miałem nic przeciwko by sesja była ciekawsza dać graczom do dyspozycji całą scenę)
Mam nadzieje, że nie odbierzecie mnie jako sfrustrowanego GMa, który narzeka na wszystko co chodzi i rzuca kostkami. Jakoś daje sobie radę, ale mimo wszystko musiał napisać o tych kilku rzeczach: denerwuje mnie kiedy bohaterowie mówią, że scenar i organizacja to rola MG a oni przychodzą się bawić, w końcu złota zasada mówi, że każdy się ma bawić!
